komora hiperbaryczna

Powrót do sprawności po urazie albo dłuższej chorobie rzadko zależy od jednego zabiegu. Składa się na niego praca z fizjoterapeutą, cierpliwość i systematyczność, a coraz częściej także elementy wspomagające, wśród których wymieniana jest komora hiperbaryczna dla rehabilitacji. Warto od razu ustawić proporcje: to uzupełnienie planu terapii, a nie jego zamiennik.

Na czym polega łagodna tlenoterapia hiperbaryczna

Pacjent przebywa w komorze, w której ciśnienie jest wyższe od atmosferycznego, i oddycha powietrzem wzbogaconym w tlen. Odmiana łagodna, oznaczana skrótem mHBOT, pracuje na niższych parametrach niż komory kliniczne, dlatego trafiła do gabinetów fizjoterapii i ośrodków odnowy. Sesja jest bierna, trwa kilkadziesiąt minut i nie wymaga od pacjenta żadnego wysiłku.

Dlaczego pojawia się w gabinetach fizjoterapeutycznych

Powód jest praktyczny. Rehabilitacja to proces rozłożony na tygodnie, w którym pacjent przychodzi regularnie, a gabinet szuka sposobów na uzupełnienie oferty o coś, co da się pogodzić z terapią ruchową. Sesja w komorze wpisuje się w taki plan, bo nie obciąża pacjenta i można ją umieścić przed lub po zajęciach.

Dla samego pacjenta najczęściej wymienianą korzyścią jest poczucie mniejszego zmęczenia w okresie intensywnej pracy nad powrotem do formy. To subiektywne odczucie, ale w rehabilitacji, która wymaga regularności przez wiele tygodni, ma znaczenie, bo pomaga wytrwać w planie.

O czym trzeba pamiętać

  • Decyzja należy do specjalisty. Przy świeżym urazie, po zabiegu operacyjnym albo przy chorobach przewlekłych o włączeniu sesji powinien decydować lekarz lub prowadzący fizjoterapeuta.
  • Istnieją przeciwwskazania. Do najczęstszych należą infekcje dróg oddechowych oraz problemy z zatokami i uszami, bo faza zmiany ciśnienia bywa wtedy nieprzyjemna.
  • To nie jest metoda lecznicza sama w sobie. Traktowanie komory jako sposobu na uniknięcie ćwiczeń jest najprostszą drogą do rozczarowania.
  • Obsługa powinna być przeszkolona. W gabinecie sprzęt obsługuje osoba z przeszkoleniem, a nie przypadkowy pracownik.

Jak wygląda pierwsza wizyta

Zanim pacjent wejdzie do komory, obsługa przeprowadza krótki wywiad i tłumaczy przebieg sesji. Najwięcej uwagi poświęca się fazie sprężania, czyli momentowi, w którym rośnie ciśnienie i trzeba wyrównywać je w uszach, tak jak przy starcie samolotu. Kto ma z tym kłopot, powinien powiedzieć o tym od razu. Pozostała część sesji jest spokojna, a po jej zakończeniu można normalnie wrócić do zajęć.

Jak często i przez jaki czas

W praktyce sesje planuje się w seriach rozłożonych na kilka tygodni, a nie pojedynczo. Powód jest ten sam, co w całej rehabilitacji: liczy się regularność, a nie intensywność jednorazowego zabiegu. Konkretną częstotliwość powinien ustalić prowadzący, biorąc pod uwagę rodzaj urazu, etap powrotu do sprawności i to, jak pacjent znosi zmianę ciśnienia.

Warto też z góry ustalić, po czym poznamy, że sesje mają sens. Może to być samopoczucie w dniach po treningu rehabilitacyjnym albo zdolność do wykonania zaplanowanej pracy bez skracania jej z powodu zmęczenia. Bez takiego punktu odniesienia ocena sprowadza się do wrażeń, a te po kilku tygodniach trudno odtworzyć.

Gdzie szukać takiej usługi

Komory pojawiają się dziś w gabinetach fizjoterapii, ośrodkach odnowy biologicznej i klubach sportowych. Przy wyborze miejsca warto zapytać o model urządzenia, o przeszkolenie personelu i o to, czy przed pierwszą sesją ktoś przeprowadzi wywiad. Katalog dostępnych na rynku modeli, od jednoosobowych po duże konstrukcje modułowe, prowadzi między innymi Oxymatic.

Podsumowanie

Tlenoterapia hiperbaryczna ma w rehabilitacji miejsce dokładnie tam, gdzie ją postawimy: jako element wspierający pracę, którą i tak trzeba wykonać. Jeśli pacjent traktuje ją jako dodatek do planu ustalonego ze specjalistą, jest to rozsądny wybór. Jeśli miałaby ten plan zastąpić, lepiej z niej zrezygnować i wrócić do ćwiczeń.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here