Arytmia serca i co dalej?

Wśród różnych chorób serca i układu nerwowego, najważniejszą i najbardziej lekceważoną zarazem chorobą wydaje się wcale nie dychotomia lub artretyzm, ani także dychawica płucna. Jest nią w mniemaniu niektórych arytmia komorowa. Należy ona do chorób serca. Tak więc zajmować się jej leczeniem będzie lekarz o specjalizacji kardiologicznej lub po prostu kardiochirurg.
Pacjenci mogą się tu spodziewać długiej diagnostyki. Ich przypadek może przecież nieznacznie choćby odbiegać od normy, więc powinni uzbroić się w cierpliwość i oczekiwać na zakończenie etapu diagnostycznego. Przy tym powinni też mieć niezwykła ufność w to, że zarówno ich, jak i lekarza prowadzi Siła Wyższa od nich samych. Wówczas efekty będą znacznie lepsze.
Gdy już jednak etap diagnostyczny się zakończy, a przynajmniej tymczasem można tak to będzie nazwać, rozpoczyna się farmakologiczna terapia zwana także lekoterapią. Niejednokrotnie ujrzymy pacjentów kardiologicznych udających się do aptek, odbierających amerykańskie przesyłki ze specyfikami medycznymi zza oceanu oraz zbierających zioła na pobliskiej łące w celu ich medycznego zastosowania. A jeśli już o ziołach i łące mowa, to przejdźmy od razu na chwilę do dwóch aspektów. Zapobieganie i rehabilitacja. Otóż tak zwane zioła, czyli narkotyki pochodzenia naturalnego, ale nie tylko one, bo ogółem wszystkie substancje psychoaktywne — w tym alkohol i papierosy — nie są wskazane osobom z podejrzeniem arytmii komorowej. A jeśli chodzi o chodzenie po łące, bieganie na świeżym powietrzu, uprawianie sportu, to można polecić takie aktywności fizyczne zarówno tym, którzy chcą arytmii uniknąć, jak i tym, którzy już ja nabyli i chcą podjąć skuteczną rehabilitację. Oczywiście we wszystkim należy się umiar. Uprawianie sportów wyczynowych i forsowanie organizmu może odnieść skutek zupełnie odwrotny. Bywa, że sportowcy ciężkich dyscyplin nabywają właśnie tę chorobę i ciężko im się jej pozbyć, pozostając czynnym sportowcem.
Jakkolwiek problemy sercowe w potocznym tego słowa znaczeniu nie mają związku z chorobami serca, jednak i one mogą do arytmii prowadzić. Wiadomo bowiem, że wiążą się one nierzadko z ogromnym stresem i niejeden zawód miłosny to jasno udowodnił. A stres prowadzi prosto do arytmii komorowej. Niestety. Dlatego jest to też choroba dziś dosyć często spotykana, bo przecież stres oprócz historii miłosnych nawiedza też szkoły, zakłady pracy i całe życie społeczne.
Niejednokrotnie zauważymy także, że duży odsetek pacjentów kardiologicznych stanowią sami lekarze. Wiąże się to zarówno ze stresem, jak i ze sposobami, jakimi radzą sobie oni z nim. Otóż bywają to często alkohol, papierosy, a czasem także narkotyki. Wyrazem nieudanych prób radzenia sobie ze stresem jest także burzliwe życie seksualne, jakie możemy zaobserwować u części personelu medycznego. Zatem mamy też i kolejny powód, będący też w pewnym sensie skutkiem pośrednim innego powodu. Jest to życie niemoralne, które bywa skutkiem stresu, ale generuje stresy kolejne i nierzadko prowadzi do chorób serca, a wśród nich do arytmii komorowej.
Czy dotyczy ona komór obu, czy jedynie jednej z nich — takiej wiedzy nie posiadam. Wiadomo jednak, że serce ma dwie komory oraz chyba dwie zastawki — to by już trzeba było sprawdzić w wiarygodnych źródłach. Tak czy siak, ciężka sprawa, jeśli serce przestaje wybijać znany sobie rytm i jedna komora wybija się z niego i bije na swój sposób, nie zgrywając się ze swoją sąsiadką. Wówczas powstają poważne zaburzenia krążeniowe. Krótko mówiąc: przerąbane!
Wracając do procesu leczenia naszego schorzenia, trzeba zauważyć, że będzie on trwał bardzo długo. Niezależnie od tego, jaką formę terapii farmakologicznej wybierzemy, będziemy musieli się liczyć z tym, że potrwa ona bardzo długo, a istnieje ryzyko, że nigdy się nie skończy. Często zazębia się ona z leczeniem operacyjnym lub zabiegowym. Przecież do operacji pacjent musi zostać odpowiednio przygotowany, a nawet najbardziej efektowna aparatura nie zastąpi farmakologicznych efektów w mięśniu sercowym. Tak więc leki, leki i jeszcze raz leki.
Po operacji lub nawet całej serii różnych zabiegów i operacji pacjent powinien rozpocząć rehabilitację. Jej także będzie towarzyszyć branie leków czy ziół — zależnie od ścieżki terapeutycznej, obranej przez pacjenta. Im więcej ziół, a mniej przetworzonych i tworzonych laboratoryjnie preparatów, tym oczywiście mniejsze dolegliwości uboczne, szczególnie związane z naszą wątrobą. Sama zaś terapia mająca na celu powrót do pełni sił, może polegać na zestawie ćwiczeń wysiłkowych. Będzie jej też towarzyszyła niejednokrotnie diagnostyka natychmiastowa, taka jak pomiar ciśnienia tętniczego, testy wysiłkowe i inne potrzebne do obserwacji serca badania. Im bardziej pacjent zaangażuje się w swoją rehabilitację, tym większa szansa na jego wyzdrowienie. Oczywiście jego szanse zwiększa też to, że sama rehabilitacja odbywa się w sposób prawidłowy i kontrolowany, że ćwiczenia i wysiłek w nie włożony są poddawane ciągłej korekcie na podstawie diagnostyki komputerowej i wiedzy lekarza specjalisty chorób serca i rehabilitacji kardiologicznej.
Nierzadko taka rehabilitacja pozwala na dobre cofnąć naszą chorobę. Jednak arytmia komorowa może nie poddać się tak łatwo i dalej psuć nam humor. Jednak zazwyczaj seria operacji i zabiegów, połączona z farmakoterapią i rehabilitacją kardiologiczną, pozwolą pacjentowi na tyle zregenerować siły, że będzie mógł powrócić do poprzednich aktywności zawodowych, domowych oraz rekreacyjnych. Może nie koniecznie polecane by tu były spory wyczynowe oraz praca w stresujących warunkach, jak na przykład w korporacji, ale już prace i aktywności o umiarkowanym poziomie stresu i adrenaliny będą jak najbardziej wskazane dla człowieka z podleczoną arytmią.
Przypadki fiaska terapii lekowej, zabiegowooperacyjnej i rehabilitacyjnej nie zdarzają się zbyt często. Mogą wynikać one na przykład z powikłań związanych z innymi chorobami występującymi u pacjenta, z błędów lekarskich oraz niestosowania się do wskazań kardiologa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here